piątek, 9 sierpnia 2013

czwartek, 8 sierpnia 2013

Mewy

Sen o samolotach

W Bobolinie śniło mi się, że pojechaliśmy na wakacje i staliśmy na ganku drewnianego domku podziwiając panoramę stolicy tonącą w promieniach zachodzącego słońca. Nagle na niebie pojawiło się sześć samolotów. Trzy małe otoczyły jeden duży, odcinając go od pozostałych, ustawiły się do ataku i stąd ni zowąd zaczął się armagedon. Samoloty wybuchały jeden po drugim, fala uderzenia zmiotła połowę miasta, wokół naszego domku, który jakimś cudem ostał się niemalże nienaruszony, zaroiło się od strażaków i umorusanych ofiar pożarów. A na koniec Maciek, odpowiadając na Bastka pytanie, dlaczego ktoś zaatakował nasze linie lotnicze, powiedział, że było to od dawna spodziewane, bo podobne ataki miały już miejsce w Rosji i kwestią czasu było przesunięcie się linii frontu.

Sen o terminalu

Maćka sen wakacyjny rozgrywał się tuż przy wejściu na bobolińską plażę. Znajdował się tam jedyny w okolicy sklep z piwem, a płacić można było tylko kartą. Pech chciał, że zasięg był tam kiepściutki, sygnał nie docierał i terminal zwykle nie działał, więc zakupów nie sposób było zrobić. No koszmar po prostu;)

środa, 7 sierpnia 2013

wtorek, 6 sierpnia 2013

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Wróciliśmy


Wróciliśmy. Pralka leci czwarty raz, a ja leniwie przeglądam zdjęcia.