piątek, 28 marca 2014
Rachel Getting Married
Tak irytujących bohaterów rzadko mamy okazję oglądać. Kym jest do tego stopnia obsesyjnie skupiona na sobie, że mam ochotę trzepnąć ją w ucho, żeby choć trochę oprzytomniała. Z tego też powodu nie kupuję finałowego pojednania sióstr. Ale film jest niezły i warto go zobaczyć choćby dla Anne Hathaway, która swoją kreacją udowadnia, że można ją obsadzać nie tylko w romantycznych błahostkach.
wtorek, 25 marca 2014
4 miesiące, 3 tygodnie i 2 dni
niedziela, 23 marca 2014
Dallas Buyers Club
Porywający film! Facet, do którego raczej trudno zapałać sympatią od pierwszego wejrzenia, dowiaduje się, że ma AIDS i zostało mu trzydzieści dni życia. Tak go to rozwściecza, że wypowiada wojnę. Nie tylko chorobie, ale przede wszystkim koncernom farmaceutycznym, bezsensownym regulacjom prawnym oraz ciemnocie społecznej. Zamiast umierającego, skupionego na swoim bólu człowieka mamy oto przed sobą zdeterminowanego biznesmena, która rozkręca interes, by pomóc sobie i setkom jemu podobnych, mniej rzutkich i obrotnych chorych. Idzie jak burza i pociąga za sobą innych. Zmienia się jego nastawienie do gejów, a wyzbywając się uprzedzeń, zaczyna widzieć w nich ludzi. To sprawia, że nie tylko patrzymy na niego łaskawszym okiem, ale też zaczynamy darzyć szacunkiem i odkrywamy jego rubaszne czasem poczucie humoru oraz wielkie serce. I co chyba najbardziej niesamowite, w roli głównej występuje Matthew McConaughey, który tą kreacją ostatecznie zrywa z emploi chłoptasia z bzdurnych romantycznych komedii. Jestem pod ogromnym wrażeniem.
piątek, 21 marca 2014
Przytulasek
A teraz hicior: Ritusia z kotki, której absolutnie nie nosi się na rękach, zmieniła się w przytulasa pełną gębą. Do weterynarza standardowo już biorę ją pod pachę i nie ma mowy o wyrywaniu się. W domu zaś wymusza (nie tylko na mnie, Maciek nadal jest zdezorientowany, haha) głaskanie i przytulanie. I wpatruje się w człowieka tymi swoimi nieprzeniknionymi miodowymi oczyskami. Odmówić jej niczego nie sposób. A kiedy zasiądę na kanapie z książką, ładuje się wprost na mnie i tak sobie śpi, póki nie wstanę.
Gdyby nie to, że żadną miarą nie sposób namówić jej na ułożenie się w kłębek na podołku u pani, nabrałabym podejrzeń, że ktoś mi w czasie zabiegu kota podmienił;)
czwartek, 20 marca 2014
środa, 19 marca 2014
Bitter Moon
Nie będę nawet próbowała się tłumaczyć, dlaczego obejrzałam 'Gorzkie gody' dopiero teraz. W tym przypadku lepiej późno niż wcale, bo Polański ma to do siebie, że jego filmy się nie starzeją. No może przez chwilę uwagę rozpraszają nieprzyzwoicie dziecinne rysy buziek Emmanuelle Seiger i Hugh Granta, bo jest to jak oglądanie pożółkłych fotografii sprzed lat, ale zaraz historia wciąga tak hipnotycznie, że o całym świecie łatwo zapomnieć. Obsesyjna miłość, nienasycone pożądanie i psychopatyczna relacja, kiedy w ich miejsce pojawia się bezkresna i odwzajemniona nienawiść. Fantastyczny film. Rewelacyjne i niespodziewane (serio, aż mnie zatkało!) zakończenie. No i Emmanuelle w roli Mimi. Ta kobieta to szatan i anioł w jednym. I mając na uwadze jej ostatnią rolę w 'Wenus w futrze', muszę przyznać, że nie potrafię wskazać drugiej tak magnetycznie demonicznej i pociągającej zarazem aktorki.
Zambezia
Sebi uwielbia tę bajkę, mnie również zauroczyła (pomysł miasta na drzewie został tak pięknie zrealizowany!), nawet Maćkowi się podoba. No więc tak ją oglądamy któryś raz z rzędu. Ornitologiczne szaleństwo z Kabaretem Moralnego niepokoju w tle. A jeśli ktoś dopiero przymierza się do obejrzenia, zwracam uwagę na scenę, która pojawia się już po napisach. Naprawdę warto na nią poczekać.
Subskrybuj:
Posty (Atom)





