Genialny serial o cudach przyrody. Każdy odcinek opisuje wybrany ekosystem. Za nami wilgotne lasy iglaste oraz Pustynia Namibi. Odwiedzamy miejsca, których człowiek nie zdążył jeszcze sobie przywłaszczyć i zniszczyć. Poznajemy niezwykłe zwierzęta i sztuczki, jakie stosują, by przeżyć w najmniej nawet sprzyjających warunkach. Odkrywamy zadziwiające zależności, jakie występują w przyrodzie i nie możemy wyjść z zadziwienia, jak fantastycznie natura to wszystko urządziła.
Przepiękne zdjęcia i wiedza opakowana w atrakcyjną formę ciekawostki sprawiają, że trzydzieści minut to zdecydowanie za mało. Gwarantuję, że będzie to niezapomniana podróż:)
wtorek, 26 listopada 2013
niedziela, 24 listopada 2013
czwartek, 21 listopada 2013
Hilary Mantel
Dwa Bookery to nawet za mało dla Hilary Mantel za jej porywającą opowieść o Cromwellu. Od tych książek nie można się oderwać. Historia opowiedziana jest w rzadko spotykany sposób: każda scena została opisana w czasie teraźniejszym, zanurzamy się w niej bez reszty, oglądamy świat oczami Thomasa, a podążając za jego myślami poznajemy jego przeszłość. A raczej jej wybrane fragmenty, bohater bowiem skąpi nam wielu szczegółów i z premedytacją większość dawnych wydarzeń zataja przed ciekawskimi tego świata. Jest wytrawnym manipulatorem, dobrze wie, jak żonglować faktami, aby wpływać na kształt otaczającej go rzeczywistości, na decyzje i osądy otaczających go ludzi. Chwilami aż trudno uwierzyć, że jego intrygi odnoszą sukces, ale cokolwiek postawi sobie za cel, staje się prędzej czy później faktem.
Nie można go nie podziwiać, nie trzymać za niego kciuków. A przecież gdybym miała go spotkać w realnym życiu, drżałam ze strachu jak osika. Przed jego intelektem, wytrwałością, znajomością ludzkiej psychiki. I przed jego chłodną bezwzględnością osądu.
Obawiam się, że nie mam kwalifikacji i umiejętności, by porywać się na recenzowanie prozy pani Mantel. Pisząc o takiej literaturze ma się poczucie nieuniknionego popadania w banał. Dodam więc jeszcze tylko, że pod każdy względem jest to lektura doskonała. O sile jej wyrazu niech świadczy choćby fakt, że zwątpiłam w to, czego mnie w szkole uczono: kiedy Henryk VIII spadł z konia, przed dwie godziny był nieprzytomny, a jego dworzanie już zaczęli mu klecić trumnę. Nikt nie liczył na cud, na to, że monarcha się ocknie. I pierwsze, co mi przyszło do głowy (w świetle znajomości z lekcji historii liczby jego żon, a był dopiero z drugą), że Cromwell podstawi w jego miejsce sobowtóra! Serio. Bo przecież opowieść musi się toczyć dalej.
Och, z niecierpliwością wyczekuję kolejnego tomu!
środa, 20 listopada 2013
High Hopes
W Nowych Horyzontach nareszcie długo przeze mnie oczekiwana retrospektywa filmów Mike'a Leigh. Wielu starszych obrazów nie widziałam, ale szczęśliwie repertuar ułożony został chronologicznie i poniedziałkowy wieczór przypadł w udziale 'Wysokim aspiracjom' z 1988 roku. Jest kilka powodów, dla których tak przepadam za tym brytyjskim reżyserem. Jego filmy zawsze podnoszą mnie na duchu, krzepią, pozwalają nabrać dystansu do absurdów, których w życiu nie brakuje. Uwielbiam go za dobór obsady, jego charakterystyczne postaci są często tak brzydkie, że aż urzekające. Ale tak naprawdę tym, na co czekam w każdym filmie, jest moment konfrontacji przeciwstawnych poglądów, stylów życia, skrajnie odmiennych osobowości i postaw życiowych w gronie rodzinnym. Tu też familia zebrała się przy stole. I choć jasne było, że nie każdemu będzie to dane, to jednak choć dla jej części wieczór ten stał się kamieniem milowym wyznaczającym nową lepszą epokę.
wtorek, 19 listopada 2013
Prasówka
Mój kot uwielbia świeżą prasę.
Jednak nie każda gazeta nadaje się nadal do czytania, jeśli Rita dorwie ją jako pierwsza.
Lot kury
Dwa odkrycia wczorajszego wieczora. Po pierwsze: na Ofiar Oświęcimskich aż się roi od nowych knajpek, a co najmniej kilka z nich wygląda zachęcająco. Po drugie: zlokalizowałam miejsce, gdzie można zjeść REWELACYJNE brownie. Kawiarnia nazywa się Lot Kury i mieści przy tejże ulicy pod numerem 17. Ciasto wygląda niepozornie, porcyjka za sześć złotych rozmiarami nie oszałamia, ale to autentyczne niebo w gębie.
poniedziałek, 18 listopada 2013
Subskrybuj:
Posty (Atom)




