Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Babu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Babu. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 7 stycznia 2016

Bałwanek


Głowę bałwana zabraliśmy z parku jako trofeum i ustawiliśmy przed domem na dachu samochodu.
  Miny przechodniów zaskoczonych tą niecodzienną dekoracją - bezcenne!


sobota, 2 stycznia 2016

Pac-Man

Sebi od kilku dni nawijał o tej grze, namawiając mnie, by wybrała, którym duszkiem chcę zostać. Tak więc z teorią zapoznałam się z wyprzedzeniem. I bądźmy szczerzy - zapał wykazywałam umiarkowany. Tymczasem, gdy wczorajszego wieczora zobaczyłam, o co w tym chodzi, z miejsca załapałam bakcyla. Co więcej, Maciek też dał się wkręcić i dziś opanowało nas takie szaleństwo, że zaraz po przebudzeniu całą trójką rzuciliśmy się do Pac-Mana. I każdy świętował sukces przejścia przez wszystkie poziomy w ciągu jednego dnia:)

niedziela, 6 grudnia 2015

Mikołaj



To już prawdopodobnie ostatni raz, kiedy Babu niezmordowanie drąży temat, by ostatecznie z ulgą przyjmująć nasze zapewnienia, że Mikołaj naprawdę istnieje.



czwartek, 29 października 2015

Sprawdzian

- Sebi, a macie czasem w szkole sprawdziany?
- Czasem tak.
- A są zapowiadane wcześniej?
- Z angielskiego był zapowiedziany.
- I przygotowałeś się do niego?
- Tak. Pani powiedziała, żeby przygotować pióro, więc je przygotowałem.
- A w domu wcześniej powtórzyłeś materiał?
- Nie było potrzeby.
- I jak ci poszło na sprawdzianie?
- Świetnie!
- A co dostałeś?
- Nie wiem, bo pani jeszcze nie sprawdziła.

poniedziałek, 14 września 2015

Prezes i Kreska: jak koty tłumaczą sobie świat

Nie pamiętam już, w jakich okolicznościach książka Orbitowskiego trafiła w moje ręce, bo od dobrych paru miesięcy czekała na półce na swoją kolej. Nareszcie nadszedł jej czas i okazała się wymarzoną lekturą do głośnego czytania dla Sebiego. Opowiadanka o dwóch zaprzyjaźnionych kotach są krótkie, co dla ośmioletniego czytelnika nadal jest ogromnym plusem. Dialogi Prezesa i Kreski toczą się nader swobodnie i zabawnie. Ich spojrzenie na świat zaskakuje świeżością, że tak powiem, ujęcia problemu, zupełnie jak zbijające z pantałyku spostrzeżenia czy wątpliwości dzieci próbujących ogarnąć swym chłonnym i krytycznym umysłem zawiłości rzeczy tylko z pozoru oczywistych. Jestem skłonna uwierzyć, że i Ricie rodzą się w głowie podobne pytania, a o celne odpowiedzi na nie, w stylu Prezesa, w pierwszej kolejności podejrzewałabym Babu. Gorąco polecam tę książkę, nie tylko przyjaciołom kotów:)

niedziela, 12 lipca 2015

Synowa



Właśnie dostałam wiadomość, że zostałam teściową. 
Chłopak pierwszy raz wyrwał się z domu na dłużej i szaleje;)


czwartek, 9 lipca 2015

Listy

Zasady na wyjazdach zuchowych są następujące: dzieci nie biorą ze sobą telefonów, rodzice nie przyjeżdżają i nie dzwonią. Pozostaje kontakt listowy. I śledzenie okazjonalnie wrzucanych na fejsa zdjęć.

Brzmi to może strasznie, ale w pełni się z tym zgadzam. A o syna jestem spokojna, bo znam ludzi, których opiece go powierzyliśmy. Cisza z ich strony jest najlepszą wiadomością. Bo oznacza, że dziecko jest zdrowe i zajęte zabawą.

Piszemy więc listy i wysyłamy widokówki. Nie tylko ja i Maciek, ale też babcie, dziadek, ciocie, wujkowie, przyjaciele. Im więcej tym lepiej. Kiedy Babu pojechał na zimowisko, w ciągu sześciu dni dotarło do niego osiemnaście listów. Pobił rekord tego wyjazdu. I chociaż nie miał czasu na czytanie korespondencji, a niektóre koperty przywiózł do domu nadal zaklejone, satysfakcję z dokonań solidarnej rodziny miał ogromną.

Dziś pojawiły się zdjęcia, które zmotywowały nas do ostatniego wzmożonego wysiłku. Zuchy w czasie porannego odbierania przesyłek. Sebi trzymający w garści pięć kopert. Z ekscytacji aż otworzył buzię i wystawił język. Znamy ten obrazek: Babu jest w siódmym niebie. Zaliczyłam więc kolejną wizytę na poczcie i jutro rano Maciek wrzuci do skrzynki kolejne dwa listy i cztery pocztówki. Oby dotarły na czas:)

wtorek, 30 czerwca 2015

Czereśnie


Nie tylko ja uwielbiam czereśnie:)


sobota, 27 czerwca 2015

Pierwsze świadectwo


Fascynująca lektura;) Babu z miejsca rzucił się do wnikliwego studiowania swojego świadectwa, hahaha:)

czwartek, 25 czerwca 2015

Posępny dobosz


Babu szykuje się na świetlicową dyskotekę.
Pelerynę uszyłam mu w karnawale. Bęben zaś zrobiliśmy, kiedy okazało się, że ten robiony z zuchami z okazji Tamborrady musi zostać w zuchówce, by się nie zniszczył przed głównym występem w przyszłym roku.

poniedziałek, 22 czerwca 2015

Rzymskie wakacje


Miało być tak: w piątek koncert niespodzianka, czyli Bocelli na stadionie, w sobotę wyjazd w góry i nocleg w Samotni. Ja przeżywałam, że z synem pierwszy raz nocą posłuchamy muzyki w plenerze. Babu cały tydzień szykował się na Karkonosze. Razem ze mną ułożył trasę wycieczki, przeliczył czasy i odległości, naszykował potrzebne mapy i książeczki, by wbijać pieczątki. Spakował swój plecak i z dumą spoglądał na zamocowaną do niego odznakę PTTK. Całą trójką przed blokiem spryskiwaliśmy buty, bo pogoda pogarszała się z dnia na dzień, ale nie przyjmowaliśmy do wiadomości, że deszcz może pokrzyżować nasze plany.

Tymczasem z koncertu wyszliśmy zanim się na dobre zaczął, a w sobotę rano wzywaliśmy lekarza, bo Babusia po raz trzeci z rzędu rozłożyła angina. 

Załamałam się. 

Ale nie na długo. 

Skoro jesteśmy uziemieni, trzeba znaleźć sobie nowe fascynujące zajęcie, by nie stracić pogody ducha. A cóż może być lepszego od szykowania się na kolonie, które tuż za pasem? Kolonie pod hasłem antycznego Rzymu! Tak więc wałkujemy ten temat niestrudzenie, oglądamy filmy, czytamy książki, budujemy z lego Koloseum i bawimy w gladiatorów, legionistów i cezarów. I powoli kombinujemy, kiedy by tu się najlepiej wybrać na wycieczkę do Rzymu:)


piątek, 19 czerwca 2015

Koncert


Andrea Bocelli śpiewał, kiedy już dawno byliśmy w domu. Ale chociaż podwójną tęczę nas stadionem dane było nam zobaczyć;)


poniedziałek, 15 czerwca 2015

Totem

Gramy w Totem i gramy. Nie codziennie, ale jak już nas najdzie, to nie możemy przestać. Aga, jeśli to czytasz, chciałabym cię uspokoić, że wbrew pozorom nie zapomnieliśmy, od kogo pożyczyliśmy tę fantastyczną grę. Co więcej, zamierzamy ci ją oddać w nienaruszonym stanie. Tylko tak się przedziwnie składa, że ciągle coś nam staje na przeszkodzie. A może to tylko wymówka, bo tak naprawdę próbujemy cię zwabić do naszej prywatnej jaskini hazardu:)

niedziela, 14 czerwca 2015

Reksio. Wielka księga przygód

Alleluja! Nastał nareszcie ten dzień, kiedy Sebi czyta sam sobie i po cichu książkę, a nie katalog Lego! Synu, ku naszej wspólnej pamięci odnotowuję, że w niedzielę, po rowerowej przejażdżce i kilku godzinach na działce, kiedy to nie pozwoliłam ci włączyć komputera ani telewizora i zaproponowałam, byś może u mego boku poczytał nabytą dopiero co drogą kupna książkę o lubianym przez ciebie piesku, ty bez większych oporów położyłeś się na dywanie i w kilka minut machnąłeś pierwsze opowiadanie, szokując swych rodziców do tego stopnia, że kazali ci streszczać, coś przeczytał, bo w głowach im nie postało, że tak szybko idzie ci bezgłośna lektura. Test zaliczyłeś celująco! A kiedy twa matka z lubością ponownie umościła się na kanapie, by w stanie absolutnego błogostanu i upojenia wizją nowej opcji spędzania wspólnego czasu ponownie oddać się lekturze, ty już kończyłeś drugi rozdział, by zaraz potem stwierdzić, że na jeden raz wystarczy.

sobota, 30 maja 2015

Dzień dziecka


Po tym, jak spróbowałam najlepszej na świecie pizzy mojego brata, chodziło za mną już tylko jedno: kupić semolinę i wypróbować nowy przepis. I tak oto dokonało się. Sobota okazała się dniem dziecka na całego. Całe popołudnie i wieczór przy puzzlach i pizzy. Której, gwoli ścisłości, w moim wykonaniu daleko do ideału. Ale że poleconej przez specjalistę mąki mam ponad dwa kilo, a Babu aż się rwie do zagniatania ciasta - czerwiec upłynie nam na kulinarnym samodoskonaleniu się:)


wtorek, 26 maja 2015

Laurka


Okolicznościowy portret rodzinny.
Porażająca dbałość o detale. Na szczególną uwagę zasługują nasze fryzury i stroje: ulubione koszulki, najczęściej noszone spodnie oraz wiernie oddana kolorystyka trampek. 
Rita pogryza swą kocią trawę.


czwartek, 21 maja 2015

Na jagody

Lektura klasy pierwszej. Klasyka: Konopnicka. Czytamy razem, bo składnia, gramatyka i leksyka tegoż wiekopomnego dzieła przerastają możliwości przeciętnego ośmiolatka. Jego rodzice niejednokrotnie w osłupieniu wertują słownik. Ktoś nie wierzy? Tarnie, krobeczka i sajeta na rozgrzewkę. A dla bardziej zawziętych mała próbka tekstu:

'A czy jakie zamówienie?...
Szuka Janek, co ma siły,
A tu - żeby na nasienie!
Tak jagódki się pokryły.'

Zaczynam rozumieć zniechęcenie młodocianych do lektur szkolnych. Babu póki co czyta wszystko ochoczo, ale nie ukrywajmy, podsycamy ten płomienny entuzjazm, jak możemy. W którymś jednak momencie skończy się głośne czytanie pod czujnym okiem rodzica i nie wiem, czy starczy memu dziecku zapału, by samodzielnie z dotychczasowym zaangażowaniem brnąć przez takie starocie.


piątek, 15 maja 2015

Sprawności zuchowe


Dziesięć pierwszych sprawności: Strażnika Betlejemskiego Światełka Pokoju, Pływaka, Grosika, Detektywa, Tytusa, Krasnoludka, Ogrodnika, Przyjaciela Świętych, Wielkanocnego Baranka, Muzykologa.


poniedziałek, 11 maja 2015

Wallace i Gromit


Po tym, jak Sebi nie mógł zasnąć z powodu przerażającego królika, nie było wyjścia i czym prędzej dla rozładowania gęstej atmosfery obejrzeliśmy pozostałe historie. Wszystkie jednakowo urocze:)