piątek, 29 listopada 2013
Przeszłość
Drugim filmem, który poruszył mnie do głębi, była 'Przeszłość' Farhadiego. Jego opowieść o rodzinie, w której wszystko na pozór układa się wyśmienicie, jest do bólu współczesna i uniwersalna. Dwoje ludzi rozeszło się i oddzielnie ułożyło sobie życie na nowo. Kiedy spotykają się ponownie i zaczynamy się im z uwagą przyglądać, widzimy, że wszystko, co mówią i robią, to półprawdy i zasłony dymne mające na celu ukryć ich ból, rozczarowanie i strach. Marie okazuje się mistrzynią manipulacji. Ostatecznie nie osiągnie zamierzonego celu, ale chyba od początku i ona, i my wiemy, że jej marzenie po prostu nie może się spełnić, bo Ahmad nigdy do niej nie wróci. Największe wrażenie zrobiły na mnie jednak sceny z udziałem dzieci, które próbują odnaleźć swoje miejsce w tej patchworkowej rodzinie. Ich rodzice realizują swoje marzenia, ponoszą porażki, schodzą się, rozstają, w każdym razie podejmowanie decyzji należy do nich. A potomstwo zgarniane jest jak bagaż i przenoszone z miejsca na miejsce. I pierwsze, co przychodzi mi do głowy, to myśl, że kiedy dorosną jakoś te przeprowadzki i przesiedlenia będą musiały odreagować.
czwartek, 28 listopada 2013
Wypełnić pustkę
Chyba uda mi się w końcu zrobić porządek z zaległymi opisami wakacyjnych seansów. Stosik starych biletów maleje. Latem ciężko było zdążyć ze wszystkim na bieżąco, ale też do filmów, które wydawały mi się najlepsze w sezonie, chciałam wrócić po krótkiej przerwie, żeby się upewnić, czy aby zachwyt nimi nie wynikał tylko i wyłącznie z nastroju chwili. 'Wypełnić pustkę' to portret chasydzkiej społeczności. Subtelny i szokujący zarazem. Reguły rządzące tym światem mogą się nam wydawać śmieszne, przestarzałe, zbyt radykalne, niezrozumiałe. Patrzymy na nie oczami nastoletniej dziewczyny, która będzie się musiała zmierzyć z wysokimi oczekiwaniami narzuconymi jej przez rodzinę. Nie ona jedna znajdzie się pod ogromną presją. Nie ona jedna jej ulegnie. Bo tak jak tuż po wyjściu z kina nie dałam się przekonać, że decyzje Friedy i Shiry były głosem serca, tak i teraz jestem przekonana, że jedna wyszła za mąż, by uwolnić się od piętna starej panny i tym, co na jej weselu ludzie odczytywali za szczęście bijące z oczu panny młodej, było poczucie ulgi. Druga natomiast przepełniona poczuciem obowiązku i wyrzutami sumienia wywołanymi przez manipulującą nią matkę, dała sobie wmówić, że przyjęcia matrymonialnej oferty jest faktycznie tym, o czym marzy. A może powodował nią strach przed powieleniem losów kuzynki? Nadal tego nie rozgryzłam. Ale mam nadzieję, że uda mi się obejrzeć ten film ponownie.Lisia dolina
Dla Charlotte Link jestem gotowa zarywać noce. Po raz kolejny przekonałam się, jak wielki ma ona dar mylenia tropów i korzystania z coraz to innych rozwiązań, byle nie przyzwyczaić czytelnika do gotowego schematu, dzięki któremu mógłby rozwikływać zagadki tuż po rozpoczęciu lektury. Przyznaję, nie odgadłam, kto zabił. Co więcej, nie umiałam sobie nawet wyobrazić, o czym ta książka właściwie będzie, skoro porywacz porzuca swoją ofiarę i na parę lat idzie do więzienia. Ale jak zawsze byłam mile zaskoczona. Gosiu, jeszcze raz dziękuję.
środa, 27 listopada 2013
About Time
Film, którego nie brałam pod uwagę w swoich poniedziałkowych planach. Plakat i tytuł wystarczyły, żebym uwierzyła, że będzie to mdława komedia romantyczna jakich wiele. Ale w końcu zauważyłam nazwisko reżysera, uruchomiłam proces myślowy i dotarło do mnie, że przecież uwielbiam filmy Curtisa (Notting Hill, Love Actually, Bridget Jones itd.). No i pewnego letniego jeszcze wieczora po raz kolejny dałam się uwieść czarowi, jaki rzuca on na widzów swych filmów. Było zabawnie, ze smakiem, romantycznie, chwilami smutno, ale przede wszystkim magicznie. Zarys fabuły, jaki mogłabym przytoczyć, nie odda tego, o czym ten film faktycznie jest. Na tym geniusz mistrza polega, że z banalnej na pierwszy rzut oka historii powstaje do głębi poruszająca rzecz o tym, co w życiu naprawdę ważne. I pomyśleć, że gdyby nie bileterka (tak, właśnie ta, na którą często się w Nowych Horyzontach natykamy) i jej szczera wypowiedź na temat innego tytułu, który był akurat w planach na ten dzień, mogłabym ten obraz przegapić!
wtorek, 26 listopada 2013
Choinka
A dziś spadł pierwszy śnieg. Zaczynamy odliczać dni do świąt...
The Counselor
Przyznaję, że do obejrzenia 'Adwokata' skusiły mnie nazwiska jego twórców. Reżyseria: Ridley Scott, scenariusz: Cormac McCarthy, obsada: Penelope Cruz, Cameron Diaz, Javier Bardem, Brad Pitt. Ale na nic się to wszystko zdało. Film był po prostu nudnawy, przegadany i przewidywalny. Nachalność, z jaką 'źli' próbowali zniechęcić 'dobrego' do wejścia z nimi w interesy, była aż drażniąca. Główny bohater drętwy. Sceny erotyczne przerysowane do granic możliwości. Akcja w zaniku. Całość poszatkowana. Słowem, szkoda czasu. Trzeba mi było zdać się na znajomą bileterkę, której opinia już kiedyś zaważyła na zmianie planów i zaowocowała super seansem. Ale tym razem nie przejęłam się jej drwiącym uśmieszkiem i mam za swoje;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)



