piątek, 10 kwietnia 2015
Big Eyes
Czy już mówiłam, że przepadam za Christophem Waltzem? Po tym filmie jeszcze bardziej, o ile to możliwe. Jego kreacje to majstersztyki. Również tym razem mistrzowsko wcielił się w postać beztalencia i oszusta, który okrada z dorobku artystycznego własną żonę. Historia jest autentyczna, co potwierdza znaną wszem i wobec prawdę, że życie pisze najlepsze scenariusze. 'Wielkie oczy' to pięknie nakręcony i zagrany obraz, który zasłużenie zbiera same pochlebne recenzje. Pod wszystkimi się oburącz podpisuję.
czwartek, 9 kwietnia 2015
Metoda wodna
'Chciałem go wychować w czymś w rodzaju symulowanego środowiska naturalnego, rodzaju pastwiska czy zagrody - a nie w tym okropnym naprawdę naturalnym środowisku, które mi się wydawało zbyt niebezpieczne. Wychować pod czymś w rodzaju klosza! Stworzyć mu przyjaciół, wynaleźć satysfakcjonujące zajęcie, wprowadzić ograniczone problemy, symulowane przeciwności (ograniczone), kilka udanych gróźb, sprawić, by w końcu zwyciężył - nic nazbyt wygórowanego.
- Wypasać go jak krowę? - rzekł Couth. - Ale czy on przez to nie zbydlęcieje?
- Bydło jest bezpieczne, Couth, i ukontentowane.
- Bydło jest bydłem, Blagier.'
- Wypasać go jak krowę? - rzekł Couth. - Ale czy on przez to nie zbydlęcieje?
- Bydło jest bezpieczne, Couth, i ukontentowane.
- Bydło jest bydłem, Blagier.'
środa, 8 kwietnia 2015
Małe lisy
'Jak ta moja kosmetyczka, co do męża, który z ospą wychodził na mróz, wołała, załamując ręce:
- Już chuj, że będę płakać po tobie, ale kredytów nabrałeś!'
Bargielska ma niepowtarzalny styl, dyskutować z tym nie ma sensu, ale sama strzela sobie w kolano pozwalając, by głos każdej z postaci brzmiał identycznie. Efekt świeżości ginie bardzo szybko w natłoku wrażeń, jakie nam autorka serwuje. Za dużo tu gierek i efekciarstwa, by uwierzyć komukolwiek na słowo. Po kilkunastu stronach nie umiałam już rozróżnić, co się komu śni, wydaje, przydarza. I nie miałabym nic przeciwko temu, gdyby nie to, że czułam się nabierana, jakbym podglądała kogoś, kto mając świadomość, że jest śledzony, stroi miny i przyjmuje udziwnione pozy. Jakby komuś śpiewającemu bardzo wysoko brakowało już oddechu i miał na moich oczach wyzionąć ducha. Jakby Bargielska założyła się z kimś, że w całej książce nie umieści nawet jednego zdania, które by z prędkością karabinu maszynowego nie zwaliło czytelnika z nóg. Ja przeciwko takiemu traktowaniu stanowczo protestuję.
- Już chuj, że będę płakać po tobie, ale kredytów nabrałeś!'
Bargielska ma niepowtarzalny styl, dyskutować z tym nie ma sensu, ale sama strzela sobie w kolano pozwalając, by głos każdej z postaci brzmiał identycznie. Efekt świeżości ginie bardzo szybko w natłoku wrażeń, jakie nam autorka serwuje. Za dużo tu gierek i efekciarstwa, by uwierzyć komukolwiek na słowo. Po kilkunastu stronach nie umiałam już rozróżnić, co się komu śni, wydaje, przydarza. I nie miałabym nic przeciwko temu, gdyby nie to, że czułam się nabierana, jakbym podglądała kogoś, kto mając świadomość, że jest śledzony, stroi miny i przyjmuje udziwnione pozy. Jakby komuś śpiewającemu bardzo wysoko brakowało już oddechu i miał na moich oczach wyzionąć ducha. Jakby Bargielska założyła się z kimś, że w całej książce nie umieści nawet jednego zdania, które by z prędkością karabinu maszynowego nie zwaliło czytelnika z nóg. Ja przeciwko takiemu traktowaniu stanowczo protestuję.
wtorek, 7 kwietnia 2015
Cluedo
Sześciu podejrzanych, dziewięć pomieszczeń oraz sześć potencjalnych narzędzi zbrodni (w tym klucz francuski, świecznik i metalowa rurka, bo przecież w każdym szanującym się domostwie takie sprzęty trzyma się po kątach). Emocje, dużo śmiechu i trening logicznego myślenia. Zabójcza gra;)
piątek, 3 kwietnia 2015
Przy oknie
Śnieg nie odpuszcza. Rano nie wierzyliśmy własnym oczom, stąd sesja przy oknie. Teraz znowu biało na ulicach. Sypie nieprzerwanie od kilku godzin. Czy znowu na Wielkanoc przyjdzie nam lepić bałwana?
czwartek, 2 kwietnia 2015
Mariusz Szczygieł
Mariusz Szczygieł jest wybornym gawędziarzem. Na wczorajszym spotkaniu autorskim na przykładach udowadniał, że to, co dla nas, Polaków, mających w jednym oku patos, a w drugim etos, stanowi tabu, dla naszych południowych sąsiadów nie jest nawet prowokacją. Bowiem oni wątpią. Asekurują się. A ich śmiech podszyty jest smutkiem. Najchętniej przytoczyłabym tu wszystkie zasłyszane anegdoty, ale i tak nie udałoby mi się oddać atmosfery, jaką jemu udało się za sprawą kilku zdań wyczarować.
Było o rzeźbach Davida Cernego, kinie (plakat czeski 'Miłość blondynki' określa jako komedię, podczas gdy na polskie ekrany film trafia jako dramat psychologiczny), fladze narodowej i hymnie (projekt patriotyczny, w którym flaga malowana jest na łonach i udach czarnoskórych modelek), marihuanie (doroczny konkurs fotograficzny na najpiękniejszy okaz), plebiscycie na najbardziej udaną stylizację na Jezusa, o Batach i reakcjach czeskich czytelników na opowieść o ich rodzinie, o krematoriach, piwie i lokalnym mocarstwie histerycznym, za jakie nas mają nasi sąsiedzi. Uśmiałam się po pachy. Zapragnęłam pojechać do Liberca. No i nie mogę się już doczekać kolejnej książki: będzie ona opowieścią dzierżoniowskich piratach powietrznych!
Było o rzeźbach Davida Cernego, kinie (plakat czeski 'Miłość blondynki' określa jako komedię, podczas gdy na polskie ekrany film trafia jako dramat psychologiczny), fladze narodowej i hymnie (projekt patriotyczny, w którym flaga malowana jest na łonach i udach czarnoskórych modelek), marihuanie (doroczny konkurs fotograficzny na najpiękniejszy okaz), plebiscycie na najbardziej udaną stylizację na Jezusa, o Batach i reakcjach czeskich czytelników na opowieść o ich rodzinie, o krematoriach, piwie i lokalnym mocarstwie histerycznym, za jakie nas mają nasi sąsiedzi. Uśmiałam się po pachy. Zapragnęłam pojechać do Liberca. No i nie mogę się już doczekać kolejnej książki: będzie ona opowieścią dzierżoniowskich piratach powietrznych!
środa, 1 kwietnia 2015
Subskrybuj:
Posty (Atom)


