Powrót na ojczyste poletko. Udany, choć ekstremalnie mroczny. Iście skandynawski, chciałoby się powiedzieć, ale wcale nie jestem pewna, czy aby w tej kategorii nie idziemy łeb w łeb. Czubaj w każdym razie wesołkiem nie jest. A jego śledczy to już depresja do kwadratu. Cały jego świat skąpany jest w odcieniach szaroburych, błotno-brunatnych, jasno i ciemnoczarnych. No ale daje radę, mozolnie i z zadyszką, uparcie stawia czoła każdemu dniu. Zakończenie kryminału wywołało we mnie mieszane uczucia, z jednej strony ciekawe rozwiązanie zagadki, a z drugiej banalna śmierć winnego, kiedy zbiór dowodów nie wystarczyłby do oskarżenia. środa, 23 maja 2012
Kołysanka dla mordercy
Powrót na ojczyste poletko. Udany, choć ekstremalnie mroczny. Iście skandynawski, chciałoby się powiedzieć, ale wcale nie jestem pewna, czy aby w tej kategorii nie idziemy łeb w łeb. Czubaj w każdym razie wesołkiem nie jest. A jego śledczy to już depresja do kwadratu. Cały jego świat skąpany jest w odcieniach szaroburych, błotno-brunatnych, jasno i ciemnoczarnych. No ale daje radę, mozolnie i z zadyszką, uparcie stawia czoła każdemu dniu. Zakończenie kryminału wywołało we mnie mieszane uczucia, z jednej strony ciekawe rozwiązanie zagadki, a z drugiej banalna śmierć winnego, kiedy zbiór dowodów nie wystarczyłby do oskarżenia.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz