Bardzo udana komedia romantyczna. Jest kilka świetnych scen (już na początku bohater wysiada z jadącego samochodu), spora niespodzianka (kumulacja wyznań w ogodzie, kiedy w końcu dowiadujemy się, kto jest kim dla kogo) i spory galimatias uczuciowy. Patent na podryw z wykorzystaniem tricku z 'Dirty Dancing' rozśmieszył mnie do łez. Obsada bez zastrzeżeń. Julian Moore w trzecim z rzędu oglądanym przeze mnie filmie zdradza męża, ale i tak nie sposób się na nią długo gniewać. Gosling tu już bez szału. Jako zawodowy podrywacz wygląda, jak go określiła jedna z bohaterek, jak z photoshopa, ale do Drivera się nie umywa. Miło się też patrzy na wielkooką Emmę Stone (fantastyczna Skeeter w 'Służących') i Steve'a Carella, który szczęśliwie z rozmemłanego przyzwoitego faceta zmienia się w dobrze ubranego i ostrzyżonego, ale nadal przyzwoitego faceta. Zdecydowanie chętnie wrócę za jakiś czas do tego filmu.piątek, 30 grudnia 2011
Crazy, Stupid, Love
Bardzo udana komedia romantyczna. Jest kilka świetnych scen (już na początku bohater wysiada z jadącego samochodu), spora niespodzianka (kumulacja wyznań w ogodzie, kiedy w końcu dowiadujemy się, kto jest kim dla kogo) i spory galimatias uczuciowy. Patent na podryw z wykorzystaniem tricku z 'Dirty Dancing' rozśmieszył mnie do łez. Obsada bez zastrzeżeń. Julian Moore w trzecim z rzędu oglądanym przeze mnie filmie zdradza męża, ale i tak nie sposób się na nią długo gniewać. Gosling tu już bez szału. Jako zawodowy podrywacz wygląda, jak go określiła jedna z bohaterek, jak z photoshopa, ale do Drivera się nie umywa. Miło się też patrzy na wielkooką Emmę Stone (fantastyczna Skeeter w 'Służących') i Steve'a Carella, który szczęśliwie z rozmemłanego przyzwoitego faceta zmienia się w dobrze ubranego i ostrzyżonego, ale nadal przyzwoitego faceta. Zdecydowanie chętnie wrócę za jakiś czas do tego filmu.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz