poniedziałek, 20 lutego 2012

Tort po raz drugi



Maciek pierwszy raz od niepamiętnych czasów pochwalił w sobotę smak tortu, co więcej, wczoraj zdecydował się na dokładkę, potem wysępił jeszcze kawałek od Babusia, a wreszcie, kiedy już nic nie zostało, zapytał, czy dałabym radę zrobić nowego torta na wieczór. Nie wierzyłam własnym uszom,  ale zgodnie z prawdą odparłam, że Astra zamknięta, a składników w zapasach nie posiadam, na co mój ulubiony mąż rezolutnie odrzekł, że zawsze mogę iść do Kaufa. Nie mogłam odmówić. Raz, że król Maciuś jest od wczoraj unieruchomiony. (Odnowiła mu się kontuzja kolana, kiedy z Babulem skakali kto wyżej. Mały od razu ogłosił go królem, a siebie chłopcem na posyłki. Natomiast mi się oberwało, że krzyczę na tatę, żeby nie chodził, tylko mówił, czego mu trzeba.) Dwa, puchnę z dumy, że pierwszy raz sięgnęłam po przepis i taki spektakularny sukces. Tym razem wersja z morelami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz